Wyspa Nadziei, Wyspa Łez

W latach 1892-1954 na wyspie Ellis Island, znajdującej się tuż obok Liberty Island (na której wybudowano symbol Nowego Jorku ‒ Statuę Wolności) działało główne Biuro Imigracyjne. Zostało otwarte 1 stycznia 1892 r. i już pierwszego dnia przyjęło ponad 2 tys. osób. Do dnia zamknięcia, 29 listopada 1954 r., obsłużyło około 12 milionów imigrantów. Wśród przybyszy szukających lepszego życia w USA wielu pochodziło z polskich ziem, w tym także rodzice tych, którzy zapisali się złotymi zgłoskami w historii kardiologii i kardiochirurgii, dokładając swoją cegiełkę do diagnostyki szmerów skurczowych oraz operacji naprawczych wad wrodzonych serca.

Pierwszym zarejestrowanym na Ellis Island imigrantem była 15-letnia Irlandka Annie Moore. Od Biura otrzymała w nagrodę 10 dolarów. W 1990 r. na wyspie otwarto muzeum prezentujące pamiątki po przybyszach i świadectwa imigrantów. Kilka lat temu udostępniono listy pasażerskie statków, które przypłynęły do USA (na wschodnie wybrzeże). Poruszające są nagrane opowieści imigrantów i wyświetlany w jednej z sal film pt. „Ellis Island. Wyspa Nadziei, Wyspa Łez”. Możliwość osiedlenia się na amerykańskiej ziemi często była okupiona niewyobrażanym cierpieniem. Jedna z imigrantek opowiadała, że płynąc statkiem w koszmarnych warunkach marzyła, żeby jednostka zatonęła i ta gehenna wreszcie się skończyła.

Nie wszyscy przechodzili te same procedury imigracyjne. Pasażerowie I i II klasy jeszcze w czasie rejsu do Ameryki zaliczali szybkie badanie lekarskie i formalności celne. Dlatego po dopłynięciu do Manhattanu schodzili od razu na ląd. Ci, którzy kupili tańsze bilety, kontynuowali podróż w kierunku Ellis Island. Stał tam okazały budynek główny, a w innych częściach kompleksu ‒ w mniejszych budynkach ‒ był szpital, łaźnie, kuchnia, jadalnia, pralnia, sypialnie. Szczęściarze spędzali na wyspie tylko kilka godzin, po przesłuchaniu przez urzędników (musieli odpowiedzieć na kilkadziesiąt pytań: Nazwisko? Narodowość? Osoba towarzysząca? Planowane miejsce osiedlenia?) i badaniu lekarskim byli transportowani na stały ląd, gdzie mogli rozpocząć nowe życie w nowym kraju. Pozytywne przejście całej procedury zaświadczał dokument tzw. landing card, z którym można było podróżować dalej. Mniej szczęścia mieli ci, którzy na wyspie musieli pozostać całe tygodnie lub nawet miesiące (kwarantanna, badania, leczenie). Problemy zdrowotne przyjezdnych rozpoznawano wstępnie niejako w biegu, bo już na schodach biura dwóch lekarzy dokonywało wstępnych oględzin i triażu pacjentów. Białą kredą na odzieży umieszczano literę związaną z danym problemem zdrowotnym (h ‒ serce (heart), e ‒ oczy (eyes), b ‒ kręgosłup (bacik). Niektórzy nie dotarli do swojej Arkadii nigdy, około 3 tys. imigrantów pozostało na wyspie na zawsze.

Spośród wszystkich imigrantów, którzy przez te lata postawili stopę na Ellis Island, 250 tys. osób (tj. okło 2%) zawrócono do Europy, nie otrzymali zgody na osiedlenie się w USA. Powodem odmowy były głównie problemy zdrowotne, rzadziej problemy z prawem. Jeśli dany problem zdrowotny można było wyleczyć na miejscu, to imigranta lokowano w szpitalu znajdującym się na wyspie. Jeżeli było to niemożliwe, to pacjent odsyłany był z powrotem do domu statkiem, a trudy podróży w połączeniu z chorobą sprawiały, że najczęściej do kraju ojczystego już nie docierał żywy.

Sześciostopniowa skala Levine’a klasyfikująca głośność szmeru skurczowego nad sercem znana jest na całym świecie, nie tylko kardiologom. Ale raczej już tylko kardiolodzy słyszeli o zespole Lowna-Ganonga-Levine’a. Zapewne tylko nieliczni z nich wiedzą, że Samuel Albert Levine, absolwent Uniwersytetu Harvarda, urodził się 1 stycznia 1891 r. w polskiej Łomży. Gdy miał 3 lata znalazł się z rodzicami w USA. Otrzymał dyplom lekarza na Harvardzie w 1914 r. Siedem lat później dr Levine konsultował przypadek paraliżu 39-letniego Franklina D. Roosvelta (przyszłego prezydenta USA), był pierwszym, który rozpoznał u niego polio. Levine uważany jest za pioniera w leczeniu choroby wieńcowej. Aż do przejścia na emeryturę w 1958 r. był profesorem na Uniwersytecie Harvarda (katedra medycyny na Uniwersytecie Harvarda nosi dziś jego nazwisko, podobnie jak klinika kardiologii w Brigham and Women’s Hospital, w szpitalu, w którym był konsultantem). Za kilka miesięcy minie dokładnie 60 lat od śmierci prof. Levine’a.

Kiedy Samuel Albert Levine przybył do USA, Biuro Imigracyjne na Ellis Island działało już od dwóch lat. Powinien więc figurować na jednej z list pasażerów statków, które przybyły do Nowego Jorku. Ale tam go nie znalazłam. Mimo że udało mi się ustalić nazwiska jego rodziców, byli to Abram Jacob i Anna Sheinkopf Levine/Levitansky/Lewitański. Samuel Albert był ich siódmym z ośmiu synów i ósmym z dziesięciorga dzieci.

6 maja 1958 r.  przeszedł do historii kamieni milowych kardiochirurgii, bo tego dnia wykonano pierwszą na świecie udaną operację w krążeniu pozaustrojowym z zastosowaniem maszyny płuco-serce. Do oddania krwi zgłosiło się 15 ochotników ‒ studentów medycyny. Pacjentką była młoda kobieta, 18-letnia uczennica college’u, u której stwierdzono objawy prawokomorowej niewydolności serca. Wcześniej była kilkakrotnie hospitalizowana z powodu zastoinowej niewydolności serca. Cewnikowanie serca i angiokardiografia wykazały duży przeciek lewo-prawy na poziomie przedsionków (istotny hemodynamicznie ubytek przegrody międzyprzedsionkowej).

Zabieg operacyjny dr John Gibbon rozpoczął w godzinach porannych. Po heparynizacji implantował kaniulę do lewej tętnicy podobojczykowej oraz żyły głównej górnej i dolnej. Wykonał długie, obustronne podsutkowe nacięcia (tzw. technika clamshell ‒ dziś rzadko stosowana), aby odsłonić serce. Po otwarciu przedsionka ukazał się duży ubytek przegrody międzyprzedsionkowej, który został zamknięty szwem ciągłym (nici bawełniane). Pacjentka została odłączona od maszyny płuco-serce po około 26 minutach, maszyna działała bez zakłóceń przez trzy kwadranse. Okres pooperacyjny był niepowikłany i pacjentka została wypisana do domu po 13 dniach. Angiokardiografia wykonana sześć miesięcy po operacji wykazała szczelne zamknięcie ubytku. Queen of Hearts (Królowa Serc) – nazwała pacjentkę prasa.

W literaturze można spotkać różną pisownię jej imienia: Cecelia, Cecilia, Cecylia. Pionierska operacja dała tej wkraczającej w dorosłość kobiecie szansę na normalne życie, którą dobrze wykorzystała: przeżyła kolejne 47 lat. Cecylia Bavolek zmarła 19.09.2000 r. w wieku 65 lat. Z jej nekrologu można się dowiedzieć, że uczęszczała do szkół w Swoyersville i Wilkes-Barre, była również absolwentką University of Pennsylvania i Wharton School of Business. Pracowała jako asystentka w administracji. Dr John Gibbon, starał się utrzymywać z nią kontakt w latach następnych, ale wydaje się, że ona i jej rodzina chcieli jak najszybciej zapomnieć o przeszłości, o tej operacji. I kiedy w 20. rocznicę od tego pionierskiego zabiegu (1973 r.) chirurgiczny team zorganizował spotkanie, Cecylia z rodziną nie przyjechała, wysyłając jedynie lakoniczne podziękowania za zaproszenie.

Mało który z kardiologów zna tę historię. Jeszcze mniej ‒ zna detale dotyczące personaliów pacjentki. Mnie od razu zelektryzowało jej polskobrzmiące nazwisko. Cecelia Bavolek urodziła się 13.11.1934 r. w Swoyersville. Dziś jest to kilkutysięczna, niewielka miejscowość w amerykańskim stanie Pensylwania. W Google Maps można zobaczyć, że jest tam Poland Street ‒ uliczka parterowych białych domków, równoległa do Warsaw Street. I nie jest to przypadek. Rodzicami Cecylii byli Michael i Mary Bavolek. Oboje wyemigrowali z Polski na początku XX w. Według internetowego portalu nazwiska-polskie.pl w naszym kraju mieszka około 180 osób o nazwisku Bawołek. Niemal wszyscy ‒ na południu Polski, najwięcej w woj. opolskim, śląskim, małopolskim i podkarpackim. Cecylia miała pięcioro rodzeństwa, trzech braci i trzy siostry, niektórzy przyjęli odmienną formę pisowni nazwiska: Bovolick. Rodziców Cecylii, Marię i Michała Bawołków, oboje pochodzących z Galicji, z Małopolski, odnalazłam na liście pasażerów, którzy przypłynęli do Nowego Jorku w 1910 r.

Wyspa Łez. Oczywiście znalazłam się na Ellis Island nie jako imigrantka, tylko turystka. Zobaczyłam w końcu miejsce, w którym zupełnie urywa się ślad po bracie mojego dziadka, którego od 80 lat poszukuje Polski Czerwony Krzyż, Centralna Agencja Poszukiwań Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie oraz Australijski Czerwony Krzyż. Nie miałam nadziei, że na Ellis Island wpadnę na jakieś nieznane tropy, ale mimo wszystko po cichu liczyłam, że ta moja krótka podróż do Nowego Jorku może coś zmieni. I tak się stało! …

W końcu, po 80 latach poszukiwań udało mi się odnaleźć brata mojego dziadka. Gdy wróciłam do Polski, jeszcze raz przejrzałam wszystkie dokumenty dotyczące poszukiwanego Piotra Mazuraka, urodzonego w Medenicach koło Drohobycza, strzelca podhalańskiego, jeńca stalagów, robotnika przymusowego. W jednym z dokumentów natrafiłam na rubrykę w tabeli listy pasażerów statku General Blatchford, którym przypłynął do Nowego Jorku, a nie zwróciłam na nią wcześniej uwagi. Była tam nazwa małej miejscowości w USA w stanie Indiana, do której planowali udać się przybysze z Polski. Próba znalezienia jakichkolwiek śladów na lokalnym cmentarzu w Crown Point w stanie Indiana zakończyła się niepowodzeniem. Pod koniec października 2025 r. postanowiłam napisać list do miejscowej bibliotekarki. Już po dwóch dniach dostałam zdumiewającą odpowiedź z załączonym plikiem dokumentów liczącym kilkanaście stron: „Dziękuję za kontakt z biblioteką Crown Point Community Library. Myślę, że znalazłam Piotra, ale nie mam zbyt wielu informacji na jego temat. Nie udało mi się znaleźć ani jego, ani jego żony w katalogach Crown Point, więc nie wiem, czy faktycznie przyjechał do naszego regionu. Znalazłam tylko 5 rekordów na Ancestry.com, ale to właśnie one upewniły mnie, że szukam właściwej osoby. W przypadku dwóch rekordów było jeszcze zdjęcie. Przeszukałam serwis newsy.com, ale nie znalazłem żadnych informacji dotyczących Piotra Mazuraka, był natomiast jeden rekord dla Petera Mazurka. Ponieważ znałam już datę jego śmierci z danych ubezpieczenia społecznego, jestem prawie pewna, że chodzi o właściwą osobę. Znalazłam nekrolog z informacjami, które doprowadziły mnie do dodatkowych informacji, takich jak data pogrzebu. Dom pogrzebowy znajduje się teraz w innym miejscu; Ashland Ave ‒ w nekrologu wspomniana jest pierwsza lokalizacja. Mogą oni mieć dodatkowe dane, w tym nazwiska członków rodziny. Informacje kontaktowe można znaleźć na ich stronie internetowej. Kościół wspomniany w nekrologu, Holy Innocents Catholic Church, również ma swoją stronę. Link do cmentarza katolickiego św. Wojciecha w serwisie Find A Grave przekierował mnie do wyszukiwarki cmentarzy katolickich Archidiecezji Chicago. Być może znajdzie Pani więcej informacji o Piotrze Mazuraku/ Peterze Mazurku na tej stronie. Nie udało mi się znaleźć miejsca pochówku jego żony wymienionej w nekrologu na stronie Find A Grave, ale można ją znaleźć na stronie Archidiecezji. Do tego e-maila załączam plik PDF ze wszystkimi informacjami i dokumentami, które udało mi się znaleźć na stronach Ancestry.com, journals.com, Find A Grave i w Archiwach Narodowych. Powinien on dostarczyć Pani wystarczająco dużo informacji, aby mogła Pani podjąć kolejne kroki w poszukiwaniu dodatkowych informacji o Piotrze. Proszę o kontakt, jeśli potrzebuje Pani dodatkowej pomocy”. Czytałam te wszystkie dokumenty do późnych godzin nocnych. Emocje i podekscytowanie były duże, ale i spore poczucie ulgi. W końcu udało mi się. Moja misja została zakończona. Odnalazłam brata mojego dziadka po ośmiu dekadach bezskutecznych poszukiwań przez międzynarodowe instytucje z kilku kontynentów. Wiadomo już, dlaczego było to trudne. Zmieniono mu imię i nazwisko (Mazurek/Mazurak; Peter/Piotr), a data urodzenia jest różna o 1 dzień (zgadza się miejsce urodzenia). Jego żonie również zmieniono nazwisko (Mazurek/Mazurak) i zamerykanizowano imię (Bronisława/Bernice). Bez pomocy pani bibliotekarki nigdy bym ich nie odnalazła, nie wpadłabym na to, żeby szukać po numerze ubezpieczenia. Nie wiadomo, dokąd Piotr Mazurak udał się z żoną po przejściu procedur Ellis Island, ale wiadomo, gdzie spędził ostatnie chwile. Piotr Mazurak, strzelec podhalański, jeniec stalagów, robotnik przymusowy zmarł w wieku 57 lat i został pochowany na cmentarza katolickim św. Wojciecha w Chicago. Ćwierć wieku później dołączyła do niego żona.

Magdalena Mazurak

 

 

 

 

Wyspa Nadziei, Wyspa Łez